Tęczowy Zakątek - tel. (76) 856 12 71 | 59-220 Legnica, ul. S.I. Witkiewicza 4 | e-mail: teczowyzakatek [at] poczta.onet.pl

Informacje

 

linia

NASZE PIĄTKI

Tolerancja: Bajka terapeutyczna - Grzyb Borowik. A. Łaba.

WRZESIEŃ – „Grzyb Borowik” A. Łaba

 

 1. Bajka pomagająca przezwyciężyć lęk przed nieznanym, rozwijająca postawę tolerancji i szacunku wobec innych.

 

Przy leśnej drodze wśród mchu zielonego, rosło sobie coś bardzo dziwnego

 

Zwierzątka leśne to miejsce omijały, nieznajomego przybysza się obawiały.

 

Nie wiadomo skąd przybywał, w jakich odległych krainach bywał

 

skąd ta jedna noga u niego i dlaczego w okolicy nie ma nikogo podobnego.

 

Ślimaki gdy tylko na niego spojrzały, ze strachu do razu w domku się chowały.

 

Pewnego dnia mrówki encyklopedię przytachały,

 

na kamieniu usiadły i obrazki w niej przeglądały.

 

Chciały w niej znaleźć coś podobnego do tego właśnie jednonogiego.

 

Kolejne kartki przewracały, przeglądały, porównywały, nawet dla pewności,

 

by nie było niejasności, lupę przyniosły i w szczegóły się wdały

 

zadumane miny miały.

 

Inne zwierzątka się do nich przyłączyły, każdy był ciekawy, co strony encyklopedii ukrywały.

 

W pewnej chwili na niebie czarne chmury się pojawiły, mrówki przed burzą do domków uciec by nie zdążyły, więc pobiegły w stronę kapelusza brązowego

 

by burzę przeczekać pod osłoną jego.

 

Inne zwierzątka zrozpaczone

 

nie wiedziały, w którą biec lasu stronę, więc w kierunku jednonogiego podążyły

 

i też pod jego kapeluszem się ukryły.

 

Były tam mrówki i dżdżownice, ślimaki oraz pajączyce.

 

 Żuki schronem nie pogardziły i biedronki ze sobą przyprowadziły.

 

Coraz więcej ich przybywało, a miejsca wcale nie ubywało.

 

Tym zjawiskiem zaskoczone w stronę kapelusza spojrzały

 

- teraz sobie przypomniały, co w encyklopedii widziały.

 

Teraz już nie miały wątpliwości, że to grzyb borowik ze szlachetnego rodu.

 

„Gdybyście się bardziej interesowali i nieznanego się nie obawiali,

 

łatwo byście spostrzegli , że grzyby piękne kapelusze rozkładają,

 

gdy krople deszczu na ziemię spadają.

 

Pod moim kapeluszem miejsce się znajdzie dla każdego,

 

więc nie uciekaj ode mnie, mój drogi kolego.

 

Teraz byście się tak nie dziwili, gdybyście mnie od czasu do czasu odwiedzili,

 

jak widzicie, natura mi psikusa mi sprawiła i tylko jedna nogą obdarzyła.

 

Nic jednak na to nie poradzę, sam świetnie sobie radzę.

 

Przykro mi tylko panowie i panie, że nikt koło mnie nie przystanie,

 

o samopoczucie nie zapyta, tylko szybko przede mną zmyka.

 

O wiele nie proszę, wiele nie wymagam

 

waszej przyjaźni tylko się domagam.”

    Linia

    Przedszkole Niepubliczne "Tęczowy Zakątek"

    Paweł Janicki - Tworzenie stron internetowych